Po zmierzchu bywa chwila cicha i ponura, kiedy pod zimną mżawką staram się czmychnąć goniącym mnie natrętom wprost w gościnne ramiona MPK Poznań (spółka z o.o.).
- A Ty nie boisz się po zmroku wychodzić?
- Mam glany, to wystarcza.
Milczenie.
- Ale glany Ci nie pomogą…
- Ale kopniak tak.
- Ale trzeba wiedzieć jak i gdzie kopnąć…
- Ale nie odmawiaj mi tej wiedzy.
- Ale ja Ci niczego nie odmawiam, wręcz przeciwnie…
Milczenie.
Tramwaj.
Milczenie.
Rondo Kaponiera.
Spojrzenie.
Most Teatralny.
- eeee, to cześć?
- Słucham?
- Mówiłem “cześć”
Nadzieja błyska w oku obu stron dialogu.
- ….?
- No to cześć!
Teatralne wyjście z tramwaju na Moście Teatralnym. Empeczy w ucho raz i dwa.
Bankomat, czekolada, jabłko, chleb, ser w ziołach i Slimy Vanilla.
Dlaczego nikt mnie nie kocha?

