Rzadko piszę o sobie, poza słownymi obwodnicami uogólnionych przeżyć. Z tej prostej przyczyny, że wstyd mi niepomiernie, kiedy nic ciekawego o sobie stylowo napisać nie mogę. O mnie, choć we mnie, piszą inni. Również mało błyskotliwie i rzeczy całkiem nieciekawie. Jednak narrator autorem niebędący nosi znamiona obiektywizmu pożądanego przez rzesze nieporządnych czytelników.
Więc zgadzam się na to, żeby o mnie (nadal we mnie) pisali. Różnie. Z zapisanych (lub nie) historii wynika na ten przykład, że nie nadaję się po prostu do uczuć wysokich. Do lekkich też się nie nadaję. Jeśli łączyć to logicznie i razem, po znaku równości nastąpić może tylko konkluzja, że do uczuć nie nadaję się wcale.
Przede wszystkim rozchodzi się w tym wypadku o sad. W sadzie tym stoi jabłonka, która rodzi jabłka przednie i moje ulubione. Jednak jako uczuciowy karzełek-inwalida, nie mogę dostrzec, że owe jabłka oglądane przeze mnie tak pożądliwie, są nadgniłe. Tak więc droga memu sercu jabłonka w swej dobroci nieposkromionej i przepełniona tajemną wiedzą o tym, co dla mnie dobre lub lepsze, wzbrania się od częstowania mnie owocami swemi. Na wskroś jabłkowy lęk przed tym, że owoc spróbowany przestanie być w mym mniemaniu ciepły, mądry i dobry urzeka mnie niezmiennie, choć śmieszy i wzburza całkiem często.
Po tym wszystkim, co było ważne przede wszystkim, rozchodzi się jeszcze o prezencję własnej osoby. Moja prezencja sugeruje, że od kwiatów ciętych, wolałabym doniczkowe. Bo trwalsze. A z sugestii mimowolnie wynika, że nad próżny gest niechybnie przedłożę jakość i od chwili euforii wolę co najmniej kilkanaście chwil umiarkowanego nawet szczęścia.
Nie przeszkadza mi to w sposób szczególnie natrętny. W końcu nawet ekologiczne torby na zakupy, te użytku wielokrotnego, zaczynają być coraz chętniej posiadane.
Co zresztą przypomina mi o tym, że mam pustą lodówkę i należałoby wybrać się do sklepu.
A zakupy spakuję w plastikową torbę jednorazowego użytku. Tak właśnie.


September 10, 2009 at 8:40 pm
zetnij jabłonkę i zdjedz wszystko! (i do sklepu nie będzie trzeba iść)
September 10, 2009 at 8:43 pm
Mag tysiącpińcet recept na życie – geniusz!
September 23, 2009 at 8:24 pm
mam kilka jablonek w ogrodzie i nawetpare zdorwych jablek by sie znalazlo skoro Tobie tak trudno je znalesc