Nie mam pojęcia co mnie powstrzymuje przed pisaniem. Nie ma oczywiście najmniejszych wątpliwości, że są to Sprawy Ogromnej Wagi, a nie faktyczny brak tematu, czy też (bardziej poetycko) weny. Ale pani, która niedawno zdała egzamin nauczycielski w sposób bardzo niepedagogiczny mnie zmusza. Ta(l)k więc.
Listopad minął, grudzień idzie w jego ślady. Dni klimatycznej wolności od zajęć nadrabiam elastycznym wykorzystywaniem studentów i odliczam tylko kolejnymi pigułkami, o których przypomina mi moja płaska nokia, choć nawet nie wiem jaki to model.
Nikt do mnie nie przyjechał. Ja do nikogo nie pojechałam. Obyło się bez wielkich imprez i braku wstrzemięźliwości.
Zaliczyłam kameralny koncert pani Przemyk, przy okazji którego zdołałam też wspiąć się na szczyt pasożytnictwa – nie zapłaciłam za nic, co wiązało się w jakikolwiek sposób z owym wyjściem i nie ponoszę za to żadnych konsekwencji.
Poza tym nie przygotowuję się zupełnie do zajęć, choć nie mogę mieć wątpliwości, że konsekwencje tego poniosę niewątpliwie.
Przy muzyce szorowanego garnka (gdyż moja Tajka ma pedantyczne zapędy, objawiające się przeważnie o najdziwniejszych porach dnia i nocy) omawiam czasem na gygy uczuciowe katastrofy innych. W bliżej niezidentyfikowanym międzyczasie wracam do Sapkowskiego, chociaż w kanonie moich lektur się go nie uświadczy, a ponadto staram się nie zwariować od nadmiaru maleńkich skrawków wolnego czasu. Oczywiście – ogólnie jest na plus.
Świąteczne zakupy okazują się dla mnie wyzwaniem, a same święta niewesołą perspektywą. Jakoś nie chce mi się wracać na łono rodzinne. W sumie to na żadne łono wracać nie mam ostatnio ochoty, ale zwalam to lekkomyślnie na wahania hormonalne. Bo mogę, a co.
I jeszcze wypełniam braki w męskich samoocenach. I jeszcze rachunki sama płacę. I jeszcze krupnikiem się strułam.


December 10, 2008 at 10:55 pm
Pani… To mi powiedziała.
Bardzo dobrze, Moja Droga! Obijać się trzeba, obijać się należy. A obowiązki nie uciekną. Zawsze jest jakiś potem
December 11, 2008 at 12:42 am
Potwierdzam – potem niebywale rozciągnięte w czasie ;]
Skoro przeczuwasz już nadchodzące konsekwencje swej naukowej niefrasobliwości, aż boję się zapytać, kiedy ja poniosę swoje. Bo od lat czterech z okładem obijam się jednakowo. Myślisz, że będzie w końcu za to kara?
December 11, 2008 at 4:50 am
NIE!
^^
December 11, 2008 at 8:12 am
Czy wiecie, że wcale mi w tym momencie nie pomagacie? ; ]
December 11, 2008 at 12:08 pm
Ależ pomagamy – dbamy o spokój Twego ducha i czystość sumienia ;>
December 11, 2008 at 1:46 pm
ale nie o moje przygotowanie do zajęć, lepiej dajcie kopiować soje prace ^^