Czekolady trzy tabliczki, aż nie zacznę przypominać płetwala błękitnego. Wszystko o mnie, ale najlepiej beze mnie. Zamiast brać sprawy w swoje rączki niespracowane, to ja najchętniej odsunęłabym się od tego wszystkiego, odroczyła pilne sprawy na czas nieokreślony. Ale nie da się. Ja wiem, że się nie da.
W dzień przemykam się nie chcąc spowodować szkód. Nocą nabijam rachunki telefoniczne, sprawdzam granice promocji rozmów w abonamencie. Uspokaja mnie dopiero dyskusja o sprawach, które mnie dotyczyć nie będą, rzeczach, które nie będą mnie w przyszłości definiować. O przemocy i uwarunkowaniach społecznych agresji w rodzinie porozmawiam chętnie, o podjęciu decyzji niezbędnych i pracy, nie chcę słyszeć już wcale.
Co jest z tymi dziećmi dziś, że są tak rozciapane i nie umieją sobie radzić z najprostszymi rzeczami? A przecież nie tak je wychowano.
Żałuję, że nie urodziłam się kilka dekad wcześniej. Albo później. Albo w ogóle.

